Welcome

Coach Seedorf o budowaniu pewności siebie u młodych zawodników

Frederik Hvillum

Oct 16, 2026

Coach Seedorf trenuje piłkarzy Premier League i dzieci z drużyn U10. Trenerom radzi, by zaczynali od pewności siebie i nigdy nie pozwalali, żeby status zmieniał zasady.

Do Kwaku Ohemenga trudno się dodzwonić. „Ludzie powiedzą ci, że nie odbieram telefonów” - mówi. Ale kiedy już ktoś do niego dotrze, wszystko się zmienia - na zawsze. „Jak już cię trenowałem, jesteś częścią mojej rodziny”.

Wszyscy mówią na niego Coach Seedorf. W Ghanie uważano, że gra jak Clarence Seedorf, i ksywka do niego przylgnęła. Niektórzy uznali, że technicznie jest jeszcze lepszy, i dorzucili Zidane'a - więc przez jakiś czas był Zinedine'em Seedorfem.

Trenuje od ponad 25 lat. Zawodnicy, których trenował w Ghanie jako pięcio- i sześciolatków, mają dziś po 30 lat. W Anglii na jego treningach pojawiali się m.in. Patrick Dorgu z Manchesteru United i Axel Tuanzebe z Auxerre.

Porozmawialiśmy z nim, bo trenerzy niezależnie od poziomu mogą się wiele nauczyć z tego, jak pracuje.

Każdy zawodnik ma swoje miejsce w rodzinie

„Nigdy nie miałem klientów. Mam rodzinę. Każdy zawodnik, którego trenuję, staje się moją rodziną” - mówi, gdy pytamy go o relację z zawodnikami.

Mówi to całkiem poważnie: dla niego Dorgu jest synem. Na Instagramie nazywa swoich zawodników „moją rodziną” i nigdy nie nazwał żadnego z nich klientem. „Nieważne, kim jesteś - siostrzenicą, bratem czy siostrą - każdy ma u mnie swoje miejsce w rodzinie”.

Status niczego tu nie zmienia. „Czy grasz w Premier League, czy w U10, wkładam w trening z tobą całe serce. Żeby komuś naprawdę pomóc, trzeba go kochać”.

Szczerość ma swoją cenę

Coach Seedorf uważa, że wielu trenerów pracujących z czołowymi zawodnikami gryzie się w język. „Boją się ich poprawiać. W głowie mają jedno: jeśli powiem im prawdę, stracę ich i już do mnie nie wrócą”.

On tego strachu nie ma. „Nie robię tego, żeby się komuś przypodobać. Pieniądze, sława i cała reszta - to mnie nie rusza”.

__wf_reserved_inherit

„Jeśli jesteś leniwy, powiem ci wprost: jesteś leniwy. Jeśli potem do mnie wrócisz - świetnie. Zdziwiłbyś się, jak często ci zawodnicy chcą mieć obok kogoś, kto powie im prawdę”.

Surowy, bo ich kocha

Przed treningiem i po nim cały czas żartuje. Kiedy zajęcia się zaczynają, uśmiech znika. „Śmieję się i żartuję z tobą przed treningiem i po nim, ale nie w trakcie”.

Na jego boisku znane nazwisko nic nie znaczy. „Kiedy wchodzisz na moje boisko, słuchasz mnie. Nie obchodzi mnie twój status. Możesz grać w Realu Madryt albo w Manchesterze United - nie obchodzi mnie to”.

Surowość jest dla niego częścią miłości. „Jestem taki surowy właśnie dlatego, że ich kocham. Jak masz syna, to cokolwiek dla niego robisz, chcesz, żeby mu się udało”.

W swoim podcaście It's All About Kids Football Ben Welch i Mike Clark otwarcie mówią o tym, jak trudno trenować własnych synów.

Wszystko, czego uczy, rozbija się jednak o jedną rzecz. Kiedy zaczyna się mecz, zawodnik zostaje sam. „Kiedy wchodzisz na boisko, mnie tam nie ma”.

Dlatego z każdym nowym zawodnikiem zaczyna od wiary w siebie. „Mogę nauczyć cię wszystkiego, a ty możesz się wszystkiego nauczyć od każdego trenera. Ale jeśli nie masz pewności siebie, to kiedy wchodzisz na boisko, ja w tym momencie nic nie mogę zrobić. Wychodzisz na boisko i masz im pokazać, co potrafisz. A to bierze się z pewności siebie”.

Podaje przykład Zidane'a, którego instynkt brał się z tego, jak siebie postrzegał. „Kiedy wchodzisz na boisko, myślisz, że to ty tu rządzisz”.

Lekcje z Ghany

Trenerzy, którzy uczyli go w dzieciństwie, nigdy nie słyszeli o licencji trenerskiej. „Ale byli naprawdę dobrzy” - mówi. Uważa, że trenowanie to w dużej mierze kwestia naturalnego talentu, pasji i prowadzenia zawodników tak, „żeby pomogło im to w przyszłości. Nie tylko na boisku, ale też poza nim”.

Rozumie jednak, że uprawnienia są wymagane prawem. W Anglii obejmują też szkolenie z ochrony dzieci, którego potrzebuje każdy trener młodzieży.

Jego najważniejsza rada dotyczy czasu. „Nie możesz porównywać kogoś, kto rozwija się wcześnie, z kimś, kto rozwija się później. To dwie różne rzeczy. Niektórzy z tych, których trenujesz, załapią szybciej. U innych przyjdzie to później”.

O tym, ile kosztuje brak cierpliwości, słyszy od rodziców, na których synów krzyczano, bo odstawali od innych chłopaków. „To dlatego, że trenerzy nie mają cierpliwości, żeby zrozumieć, że każdy rozwija się w innym tempie”. Charlie Mulgrew widział to samo w drużynie swojego syna: zawodnicy, o których „ludzie powiedzieliby, że nie są zbyt dobrzy”, zmienili się nie do poznania, kiedy zrozumieli, jak mają grać, i dzięki temu nabrali pewności siebie.

Rady dla młodych trenerów

Zapytany, co powiedziałby trenerom, którzy dopiero zaczynają, odpowiada krótko: ucz się od innych i rób to po swojemu.

„Nie mówię, żeby kopiować, ale uczysz się i próbujesz robić swoje”. Wierz w siebie, bo trener, którego onieśmiela znane nazwisko, traci zawodnika.

„Jeśli pozwolisz, żeby status zawodnika cię przytłoczył, nigdzie nie zajdziesz”. Bądź cierpliwy, bo nie ma dwóch zawodników, którzy rozwijają się w tym samym tempie. Rob Howard, były zawodnik Southend United, wspomina pierwsze trzy miesiące na ławce trenerskiej jako koszmar. Dziś Ferdinand Collective pomaga początkującym trenerom, takim jak on wtedy, wystartować.

Coach Seedorf nigdy się nie reklamował. „To zawodnicy, z którymi pracuję, przyciągają kolejnych ludzi” - mówi. Inni widzą, jak ciężko pracują, i sami zaczynają go szukać.

Ci, którym uda się do niego dotrzeć, trafiają do rodziny, która sięga od Ghany po Premier League. „Kiedy wchodzisz na moje boisko, jesteś moim synem albo moim bratankiem” - mówi. „Więc traktuję cię z miłością i ze wszystkim, co się z tym wiąże”.

No items found.

FAQs

No items found.